Księga dżungli – recenzja filmu

Muszę przyznać, że nigdy nie lubiłam Księgi dżungli, a ten film nie zmienił mojego zdania na ten temat. Choć tak naprawdę remake ten nie ma zbyt wiele wspólnego z wersją z 1967 roku, poza występującymi w nim postaciami. Może i Mowgli napotyka tutaj te same zwierzęta, ale jego przygody zostały wymyślone zupełnie na nowo.

TheJungleBookBanner

Jak już wcześniej wspominałam, nie jestem w stanie pojąć, dlaczego twórcy postanowili zrobić “wersję aktorską” akurat z tej bajki, ponieważ określenie to jest tutaj bardzo naciągane. Jakby na to nie patrzeć, jedynym człowiekiem jest tutaj Mowgli (Neel Sethi) i kilku innych, pokazanych przez parę sekund. Cała reszta obsady kryje się za komputerowymi zwierzętami, a wielka szkoda, gdyż jest ona świetnie dobrana. Ja oczywiście wybrałam się na wersję z napisami, gdyż dubbing niestety zabija najlepszy element tego filmu.

.

Bill Murray jako Baloo

Ben Kingsley jako Bagheera

Idris Elba jako Shere Khan

Scarlett Johansson jako Kaa

Christopher Walken jako Król Louie

oraz

Lupita Nyong’o jako Raksha

CeKjFanUEAA5OzD

Jeśli chodzi o plusy filmu, to pod względem graficznym jest naprawdę świetnie dopracowany. Zwierzęta wyglądają niemalże jak prawdziwe, a dżunglę przyjemnie się ogląda. Mimo wszystko nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, gdy pierwszy raz pojawił się Shere Khan, a ja przed oczami miałam tylko tygrysa z Życia Pi. Filmy te są do siebie nawet podobne, w końcu tu i tu cały czas patrzymy na chłopca w samych gaciach, który biega po zielonym ekranie.

.

Niestety, jeśli chodzi o zwierzęta, to nie mogę pozbyć się okropnego wrażenia, że twórcy podzielili je na te mądrzejsze i głupsze, ponieważ pewna ich grupa nie potrafi mówić. Dodatkowo podział ten został zrobiony dość nielogicznie, gdyż maleńkie myszki mówią, a wszystkie małpy (poza Louie’m) już tego nie robią.

jungle-book-2016-trailers-bare-necessities

Pod względem fabularnym ta wersja jest dla mnie znacznie bardziej przyswajalna, niż pierwotna animacja. Podoba mi się, jak zmieniono wizerunek słoni, dzięki czemu ich wyniosłość ma w końcu jakiś sens. Rozwinięcie wątku z wilkami to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła nas tutaj spotkać. Sama postać Rakshy łapie za serce, gdy wciąż powtarza, że kocha swojego syna, szczególnie, gdy dołącza się do tego Shere Khan porównujący Mowgliego do młodej kukułki. Dodanie wątku ze Skałą Pokoju oraz ze “sztuczkami” Mowgliego również wnosi w historię nowe życie. Niestety mimo temu wszystkiemu film pozostaje nudny i mdły, a ja kilka razy zastanawiałam się, kiedy to się skończy.

.

Podobnie jak w animacji z 1967 roku, fabuła skupia się przede wszystkim na Mowglim, przez co nie mamy okazji przyzwyczaić się do żadnego innego bohatera, gdyż najzwyczajniej w świecie nie starcza na nich czasu ekranowego. Dla niektórych postaci nie wystarczyło go wcale, nie zobaczymy tutaj sępów, ani nawet Shanti.

Głos Scarlett Johansson, który w zasadzie zareklamował cały film, pojawia się jedynie na jakieś dziesięć minut, choć to minuty bardzo istotne.

THE JUNGLE BOOK

Zazwyczaj oglądając jakiekolwiek produkcje Disneya, nie mogę doczekać się piosenek i bardzo się cieszę, gdy usłyszę chociaż jedną. O dziwo przy tym filmie było inaczej, piosenki pojawiły się zaledwie dwie, a ja nie mogłam ich zdzierżyć. Starały się one chociaż w tym małym procencie nawiązać do animacji Walta Disneya, jednak ze smutkiem muszę przyznać, że pasują one do księżniczek, a do komputerowych małp już niespecjalnie. Na szczęście przynajmniej Ben Kingsley nie został zmuszony do śpiewania, bo to byłoby już jak strzał w kolano.

.

Jeśli chodzi o grupę odbiorców, to sama nie wiem co mam o tym sądzić. Większość osób przychodzących do kina rzuca tekstem “poproszę dwa na bajkę”, jednak jeśli ja zanudziłam się na tym filmie, to co mają robić małe dzieci? Dorośli również niechętnie wybierają się na ten film, mając w głowie wyrobiony stereotyp bajki.

Tak więc wydaje mi się, że najnowsza Księga dżungli nie będzie miała okazji osiągnąć sukcesu, ponieważ poza ładnymi zdjęciami nie wnosi sobą nic nowego ani ciekawego.

image_d81b01b1

Dawno pisanie recenzji nie było dla mnie tak trudne jak teraz.
O filmie tym da się powiedzieć sporo dobrych rzeczy, jednak w rezultacie samo jego oglądanie nie jest do końca przyjemne. Ładne zdjęcia, dobre ujęcia, ciekawe postacie i genialna obsada, jednak źle zmieszane i w połączeniu z mdłą fabuła sprawiają, że film miał być hitem, a został kiepskim kinem familijnym dla nikogo.

5/10

DisneyLady