Gdzie jest Dory – recenzja filmu

Gdzie jest Dory to film, na który wyczekiwałam z niecierpliwością i jednocześnie, szczerze mówiąc, trochę się go obawiałam. Na szczęście bez potrzeby, bo wyszedł nieźle, choć nie obyło się bez kilku potknięć.

pl_flexhero_2779bf57

Graficznie, twórcy osiągnęli niesamowity sukces. Film wygląda znacznie lepiej, niż jego poprzednik, a jednocześnie podczas oglądania nie odczuwamy absolutnie żadnej różnicy w wyglądzie postaci. Możemy ją dostrzec jedynie w wyglądzie ludzi oraz przy animacji wody.

Jednym z maleńkich drobiazgów, który w sumie ciężko dostrzec, a umilił mi oglądanie było to, iż gdy ryby długo wychylają się nad wodę, to zanurzają się co jakiś czas na dosłownie chwilę, aby “zaczerpnąć trochę powietrza”. Mała rzecz a cieszy, ponieważ widać, że twórcy przykładają wagę do szczegółów.

tumblr_ny6xqxDz0x1rf73xqo5_500

Często z prequelami jest tak, że średnio pasują nam do oryginału i jedno nie bardzo pasuje do drugiego, jak było na przykład w Uniwersytecie Potwornym.

Gdzie jest Dory nie jest oczywiście prequelem, ale bardzo intensywnie nawiązuje do historii Dory, która wcześniej nie była nam znana. Na tym poziomie film świetnie się broni, bo ani razu nie mamy ochoty powiedzieć “ej, wcześniej mówili inaczej!”.

.

Wydarzenia są też dobrze poprowadzone i w odpowiednich momentach poprzerywane retrospekcjami Dory, co sprawia, że stopniowo wraz z nią poznajemy jej dzieciństwo, rodziców itp.

A skoro już o tym wspomniałam, to muszę przyznać, że nasza niebieska rybka była doprawdy rozkosznym maluchem, choć jej oczy nieco mnie przerażają.

all-trailers-lead-to-finding-dory-check-out-brand-new-footage-in-this-japanese-internat-941918

Pojawia się sporo nowych postaci, ciekawych, barwnych i trochę dziwnych na swój sposób. Nawet Krystyna Czubówna ma tu swoje pięć minut, ten cudowny polski element wywiera uśmiech chyba u każdego (w oryginale zamiast niej można usłyszeć tam Sigourney Weaver, znaną współcześnie najlepiej z roli Dr Grace z Avatara).

.

Co do postaci ośmiornicy Hanka, to charakter ma świetny, choć przez jego głos nie mogłam się pozbyć wizji ojca Meridy sprzed oczu.

Zaś ze względu na Ellen DeGeneres i Idrisa Elbę żałuję, że nie mogłam obejrzeć go w oryginale.

.

Nie zabrakło tu również kilku starych postaci, do których bardzo się przywiązaliśmy, za co dodaję maleńki plusik. Jednak o dziwo brakowało mi trochę samego Nemo, który niby był, ale na dosłownie ostatnim planie.

13403779_10153712417675954_6272225681903913169_o

Dziwnie jest zarysowany związek miedzy Dory a Marlinem i Nemo. Mieszkają razem, choć nie do końca, nazywają się rodziną, choć nie do końca. Disney na siłę próbuje nam wmówić, że Dory i Marlin są przyjaciółmi, choć jakby na to nie spojrzeć, wygląda to jak nieformalny związek partnerski. Choć podobną sytuację mieliśmy pod koniec Zwierzogrodu.

.

Poza tym główna bohaterka momentami strasznie irytuje mnie swoim podejściem w stylu “muszę to zrobić, jednak pomóż mi, bo sama nie dam sobie rady i będę płakać”. Gdyby taka sytuacja miała miejsce raz, byłabym w stanie to przemilczeć, jednak, cóż… Nie był to jeden raz.

landscape-1456933598-finding-dory-trailer

Co do poczucia humoru, w punkt, znacznie lepiej niż na przykład w Angry Birdsach. Myślę, że świetnie bawić się tu mogą dzieci małe, większe i… największe również.

Choć sądzę, że znacznie lepiej byłoby bez ostatnich 20 minut, które okazały się zbyt abstrakcyjne i w sumie niepotrzebne, gdyż cała akcja rozwiązała się już wcześniej i to na prawdę dobrze. W związku z tym musiałam nieco obniżyć moją ocenę, gdyż po samej końcówce wyszłam dość zniesmaczona, choć film w cale nie był zły.

635116_1.1

Ogólnie film wypada nieźle, mogli schrzanić go bardziej.

Jest na pewno znacznie bardziej angażujący i wciągający od historii Nemo, ale mimo to mieli tu kilka potknięć, szczególnie na samy końcu.

6/10

DisneyLady